Humor

humor-logo2

************************************

Małgosia stoi przed nauczycielem i płacze.
- Nie zasłużyłam na jedynkę...
- Masz rację, ale to najniższy stopień, jaki przewiduje regulamin!

*************************************

Jasio spóźnia się pół godziny na lekcję języka polskiego.
Nauczycielka pyta :
- Co się stało ?
- Napadł na mnie groźny bandyta z pistoletem w ręce !
- To straszne ! - mówi nauczycielka - A co było potem ?
- Zabrał mi zeszyt z wypracowaniem !

********************************

Nauczycielka do Jasia:
- Dlaczego twoje lekcje zawsze odrabia ojciec ?
- Bo mama nigdy nie ma czasu.

*******************************

Ostatniego dnia szkoły nauczyciel żegna się z uczniami:
- Życzę wam wesołych wakacji oraz tego, abyście we wrześniu wrócili do szkoły mądrzejsi.
- Nawzajem, proszę pana!

******************************

Ojciec przegląda dzienniczek szkolny Jasia:
- Co ty znowu jedynka z historii?
- Niestety, historia lubi się powtarzać...

*******************************

W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju jest najcieplejszy klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi ciocia przyjechała w trampkach.

******************************

W szkole pani kazała narysować dzieciom swoich rodziców. Po chwili podchodzi do małego Jasia i pyta:
- Dlaczego twój tata ma niebieskie włosy?
- Bo nie było łysej kredki.

***************************

Wycieczka po muzeum. Przewodnik mówił:
- W tym łóżku spało 13 królów
Jaś na to:
- I jak oni się tam pomieścili?!


*****************************
Wycieczka po wielkim parku. Przewodnik:
- Ten zamek jest z XII wieku, a ta fontanna, co obok ją budują będzie z XVI.

*********************************

Kazik jedzie na wakacje pociągiem i je sobie kanapkę. Podchodzi do niego facet
- Nie jedz tak głośno!
- Czemu?
- Bo konduktor cię przyłapie!
- Nie rozumiem
- Przy wejściu do pociągu jak byk pisze: nie przewozic materiałów żrących!

**************************

Za siedmioma lasami
Za siedmioma górami
Za siedmioma pałacami
Za siedmioma rzekami
Za siedmioma morzami
Żył sobie król i myślał:
- Kurde, ja to mam wszędzie daleko!

***********

Spotykają sie dwie pchły po wakacjach. Jedna pyta drugiej:
- Gdzie spędziłaś Twój urlop?
- A wiesz, byłam na krecie...

*************

Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają:
- Czy możemy już iść do domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?

*******************************

Panie profesorze, nie mogę przeczytać co pan napisał w zeszycie pod moim wypracowaniem?
- Napisałem abyś przykładał się do bardziej czytelnego pisma.

*****************************

Ech, ta 7B! Nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich kto wziął
Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni!
- Niech się pan tak nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może to
rzeczywiście ktoś z innej klasy.

**********************

Ojciec pyta syna:
- Co robiliście dziś na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też szukaliśmy wspólnego mianownika!

Że też nikt go do tej pory nie znalazł...

************

Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiedzia:
- Jest chleb dwukilogramowy??
- Nie, jest jednokilogramowy..
Następnego dnia:
- Jest chleb dwukilogramowy??
- Nie, jest jednokilogramowy..
Niedźwiedź postanowił upiec chleb dla zajączka.. Przychodzi zajączek:
- Jest chleb dwukilogramowy??
- JEST!!!
- to poproszę połowe...

*********

Turysta zatrzymuje jadącego furmanką górala.
- Góralu, daleko do Zakopanego?
- 5 kilometrow.
- A można się zabrać?
- Ano.
Turysta wsiadł, ujechali dwie godziny drogi i znów się pyta:
- Baco, ile jeszcze do tego Zakopanego?
- 10 kilometrow.
- Jak to?! Dwie godziny temu było 5!
- A czy jo mówiłeh, że ja jode do Zakopanego?

************

Młodu Juhas rozpoczął pracę w biurze pewnej firmy. Gdy szef wpada do biura, zastaje go śpiącego:
- Jędrek! Gdzie Ty masz sumienie, śpisz w pracy!
- Ale mi się śnią ino sprawy służbowe.

***********

Pewien turysta zabłądzil w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakies światła, a dalej góralską chałupę. "Jestem uratowany - zapłacę im - dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują..." - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- "Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam" - powiedział turysta.
...CISZA
- "Chciałbym coś zjeść - jestem głodny" - powtórzył.
...CISZA
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- "CHCIAŁBYM SIę CZEGOś NAPIĆ" - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza - wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł "Co za popieprzeni ludzie!".
W bacówce ciągle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to: "Przegrałaś - gasisz światlo"

Jasiu wraca do domu po pierwszym dniu w szkole: -Czego nowego się dowiedziałeś w szkole? - pyta go tata.
-Że inne dzieci mają znacznie większe kieszonkowe.
********************************************************************** Jasiu szepcze tacie na ucho:
- Jak dasz mi dziesięć złotych, to powiem Ci, co mówi mamie pan listonosz jak jesteś w pracy.
Ojciec wyjmuje 10zł i daje synowi.
- I co, Jasiu? Co mówi?
- Mówi: "Dzień dobry. Poczta dla pani".
****************************************************************** Biegnie wilk przez las z bukietem róż. Na drodze spotyka Czerwonego Kapturka: -Gdzie tak pędzisz wilku?
-Nie wiesz? Dziś jest Dzień Babci!
************************************************************* Siedzą dwa szczury i jedzą taśmę filmową. Jeden mówi:
-Dobry ten film.
A drugi na to:
-No, ale książka była lepsza.

Kawały na tydzień:
Mały Jasio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o nalanie śmietany.
- Płacisz złotówkę - mówi sprzedawczyni, podając pełny słoik.
- Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...
*************** - Jasiu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to czas?
- Czas przeszły, proszę pani!
********************* Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna.
- Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej!
- No więc już więcej się z nim nie baw!
**************

Przed domem kłócą się dwie sąsiadki. W pewnym momencie jedna z nich nie wytrzymuje i krzyczy do drugiej:
- Ty stara małpo!
- Tylko nie stara! - odkrzykuje druga. Tylko nie stara!

**************************** Kolejka w aptece.
Pierwszy klient podchodzi do okienka, daje receptę, aptekarz mówi mu:
- 320 zlotych proszę.
Drugi podchodzi, daje receptę, aptekarz mówi mu:
- 340 zlotych.
Trzeci podchodzi, aptekarz mówi mu:
- 390 zlotych.
Czwarty facet w kolejce się lekko poddenerwował i mówi:
- Panie mgr, wszyscy idziemy od tego samego lekarza, wszyscy mamy taki sam lek na recepcie, dlaczego jedni placą mniej, a inni więcej? Mgr odpowiada:
- No wie pan, mamy taki kod z lekarzem, taką umowę....
****************** Córka nowego ruskiego biznesmena przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż. - Za kogo?
- Za popa.
- Zwariowałaś?
- Miłość, tato... Serce, nie sługa.
- No dobrze, przyprowadź go jutro.
Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi:
- Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10.000 dolców? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz?
- Bóg pomoże...
- A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?
- Bóg pomoże...
- Ona jeździ tylko Ferrari i Porsche, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?
- Bóg pomoże...
Gdy narzeczony poszedł, córka pyta biznesmena:
- I jak, tato, spodobał ci się?
- Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem.
**************************
W kościele w Arizonie ksiądz mówi na kazaniu o miłości bliźniego:
- ...musimy więc przymknąć czasami oko patrząc bliźniego popełniającego grzeszki i przewinienia. A wiecie dlaczego...?
Ktoś z tłumu:
- Tak się łatwiej celuje!


************
Po niezbyt udanym skoku Adama pokazują powtórkę. Jedna blondynka woła drugą:
- Chodź prędko! Skacze jeszcze raz, może teraz wyląduje dalej.
- E, no co ty! Przecież od razu widać, że leci wolniej!
Delegacja nauczycieli przychodzi na spotkanie z ministrem.
- Panie ministrze, my w ogóle nie mamy pieniędzy!
- Trudno... Wchodźcie...
************* Blondynka zamawia pizze.
-Na ile czesci podzielic pani pizze na 6 czy na 12?- pyta sie kelner
Blondynka na to:
- Na 6 bo 12 nie zjem.
********** W czasie rejsu blondynka próbuje nawiązać rozmowę z siedzącym obok chłopakiem:
- Przepraszam, czy pan też płynie tym statkiem?
Niezrozumiały kawał:

Blondynki rozmawiają:
- W tym roku Sylwester wypada w piątek.
- Oby tylko nie trzynastego!

Wink


Kawał na miesiąc:


Przemyślenia blondynki.
Od czasu, jak spróbowałam nowego "Dove", moja skóra odmłodniała, stała się delikatna, przyjemna w dotyku - taka aksamitna wręcz.
Zmarszczki się zmniejszyły, a rysy wygładziły.
Poczułam się młodsza i piękniejsza.
Przybyło mi nowych sił, aż sama się zdziwiłam!
Chociaż w smaku - mydło jak mydło...


Kawały na poprawę humoru:


Dzwoni kolezanka do blondynki i pyta:
- Dostałaś ten list ode mnie?
- Ten w którym prosisz o zwrot pieniędzy?
Koleżanka na to:
- Tak, ten.
Blondynka:
- Nie, jeszcze go nie dostałam.

**********

Blondynka wypełnia formularz.
Imię: Anna.
Nazwisko: Fitejowicz.
Urodzona: Tak.

**********

Idą przez pustynię brunetka, ruda i blondynka. Nagle słyszą, że biegnie za nimi lew. Sytuacja jest beznadziejna i nagle brunetka staje, bierze garść piachu i sru! - sypie lwu w oczy. Lew ucieka, są uratowane. Po paru godzinach znowu biegnie za nimi ten sam lew, na to ruda bierze garść piachu i sru! - rzuca mu w oczy. I znowu uszły z życiem. Parę godzin później słychać hałas i ryk, biegnie do nich stado rozzłoszczonych lwów. Brunetka i ruda zaczynają uciekać, a blondyna stoi.
- Co ty blondynka?! Uciekaj! - krzyczą koleżanki.
Na to blondynka:
- Czemu? Ja jeszcze nie sypałam.

**********

Stoi blondynka na przystanku. Stoi tak i stoi, w końcu ktoś pyta:
- Na jaki autobus czekasz?
Na to blondynka:
- 12.
- Ale on kursuje tylko w święta!
- Hura! A ja mam dzisiaj urodziny!

alt

Poprawiony: poniedziałek, 26 lipca 2010 09:29
 
© 2006 - 2010 Szkoła Sióstr Misjonarek Św. Rodziny w Białymstoku | Template designed by vonfio.de | Modified by Kamil Żywolewski | Based on Joomla! - GNU/GPL CMS